Pięć urn w salonie. "Będę szukał go po tamtej stronie aż znajdę. I wtedy go przytulę"
Przyjacielem trzeba być do końca, do ostatniego oddechu — mówi nam pan Zenon. Mężczyzna wyjechał z Rzeszowa do Lublina o świcie, by towarzyszyć choremu Akamaru w ostatniej drodze. W tym samym czasie pani Kinga, pogodzona z diagnozą, z wyprzedzeniem zamawiała psią trumienkę i szykowała ulubiony zielony kocyk, a Sandra nadal niestrudzenie walczyła o życie kota. W Polsce pozostawienie ciała zwierzęcia u weterynarza przestaje być jedyną opcją. Właściciele decydują się na krok, który do niedawna uchodził za tabu.
