25 lat pracuje w krematorium w Gdańsku. "Najtrudniejsze są pożegnania dzieci"
Najtrudniejsze są pożegnania dzieci. Zawsze po takiej kremacji mamy chwilę ciszy. Siedzimy pół godziny przy stole i się nie odzywamy. Do tego nie da się przyzwyczaić — mówi "Faktowi" Mariusz Dunowski, administrator gdańskiego krematorium. Pracuje tu od 25 lat. — Nie powiem, że się przyzwyczaiłem, bo nie przyzwyczaiłem się — dodaje. Do dziś pamięta pierwszą skremowaną osobę. — To była młoda kobieta w żółto-czarnej sukni na ramiączkach z przypiętym kwiatkiem. Boże. To było 25 lat temu, a ten obraz utkwił mi w głowie — opowiada.
