Co czeka Majtczaka w więzieniu? Były szef SW o głośnym przyjęciu i "dokładaniu" sprawiedliwości
Sebastian Majtczak za spowodowanie wypadku na A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina, został skazany na osiem lat więzienia. Gdy trafi za kraty, inni osadzeni mogą zgotować mu "głośne, ale nie chwalebne" przyjęcie. Bogaty, przekonany o swojej niewinności, z wyrokiem za śmierć trzech osób. Jak mówi "Faktowi" dr Paweł Moczydłowski, były szef więziennictwa, część osadzonych może odbierać sytuację Majtczaka jako przejaw niesprawiedliwości. Niewykluczone więc, że znajdą się tacy, którzy będą chcieli na własną rękę "dołożyć mu sprawiedliwości". To jednak niejedyne zagrożenie, z jakim może się zmierzyć za kratami.
